czwartek, 2 stycznia 2014

Puki ciągniesz kierat-żyjesz.... Z pod kopyt tumany kurzu unosiły , wielmożnych do kościoła, bryczką wiozła , dziedziczka z cukierki nam rzucała,a mąż stary, laską POSZTURCHIWAŁ FURMANA,by prędzej minął wiejską hołotę. Galopowała na niej tez konno, z rozwianym włosem za wzgórza, ,gdzie dzikie żurawie miały zer. Nago ku nim podchodziła,a z gęstwiny fornal zbliżał. Czemu tak dzieje - pytałem dziadka, on jary ,a mąż stary – wyjaśnił i zasłaniał ich widok Bawiłem się potem w to na pastwisku,krowę, zamieniałem w dziedziczkę,a byczka w fornala ,a one biegły na łąkę pańską, zarządca batem smagał „więcej nie będę”-skomlałem , ale potem na kiju jak białogrzywej cwałowałem w jej ustronie , w lustrze wody widziałem naga i potęgę kosmatego fornala, rówieśników do zabawy zwerbowałem– , brata tez , z kijka spadł, potłukł kolana, w domu, wygadał. lanie większe niż od zarządcy dostałem. W 1939 roku enkawudziści w pałacu wielmożnych szkolę gminna zrobili,a ich do obory wypędzili , a potem na bryce do łagru w Bierozwiecze wieźli. Białogrzywa nie biegła kłusem jak onegdaj ino parskała. Dziedziczka potargane włosy i twarz łzami zalane miała,obok blady jak trup mąż,a enkawudzista furmanił, naganem niby batem machał i krzyczał śmierć burżujom, ziemia chłopom.,a siermiężni wtórowali " nasza,nasza i bimbrem częstowali. Groźby ponure zwisły i -nad nami,ojciec sklepikarz,legionista -na sybir w sam raz. Enkawudzista puki co na białogrzywej nas odwiedzał ,zabrał szablę ułańską ojcu, , matkę uwodził i szturchając naganem mówił ,gdyby nie twoja uroda -na białych niedźwiedziach byś zipała... Nie zdążył nas wykończyć, uciekł przed Niemcami. Białogrzywa zajeżdżona została. Dziwnym wzrokiem na Niemców spozierała.,a kiedy oni Ojca zrobili zarządcą majątku. znów wigoru nabrała , ,z zadartym ogonem niby baletnica szła. Bryczka kołysała     uginając się na resorach., siedziałem w niej niby dziedzic , majątkiem wszak jego ojciec zarządzał . Rasowa sybiraczka, dziedzic piką bolszewika z niej strącił i sobie zabrał mówił ojciec. Przed lagrem czerwonoarmistów esesman,na widok jej salutował , usiadł obok mnie i powiedział głaszcząc po głowie , takiego syna mam w Poznaniu. Czerwonych diabłów, w bagno wrzucimy i klepał ojca po ramieniu. jechał z nami na targowisko buty czerwonoarmistów,szynele chłopom dawał za masło,jajka. A za drutem kolczastym obok stłoczeni jak śledzie w beczce żydzi ,wyciągali ręce o chleb. Jankiel z córką Rebeką , zobaczył nas ratuj  błagał ojca ,przed wojną dawał towary nam na kredyt. Esesman wtedy rzekł w majątku mojego wuja niech pracuje Rebeka ,a Jankiel na szmelc! Skulona jechała z nami , obok lagru wołali halit Juda, ojciec pokazał im zezwolenie,a  ciężarówka z żydami mijała,zegnaj Rebeko wolał jej ojciec, za kilka minut rozległy serie z cekaemów . Już po nich wyszeptała,    trzęsła niby galareta i całą drogę chlipała. W majątku   doszła do siebie . Księgowała ilość dostarczanej Niemcom żywności. Nie raz krewny dziedzica. przyjeżdżał na motocyklu po miód,bimber i uśmiechał jakoś dziwnie do Rebeki. Zbrodnie bolszewików wołają o pomstę - mówił,. wstąpiłem do eses,by być ich katem. Widziałem jak ich bił kolbą i spluwał na ich wykrzywione ze strachu twarze.-Siedziałem w bryce wtedy obok ojca, ,a on machał ku nam mauzerem i krzyczał"jak Kuba bogu,to bóg Kubie I pamiętam Rebekę z tego majątku - wieczorami śpiewała psalmy , dłonie wznosiła ku niebu, długie włosy wiatr zakrywał twarz ,a na kasztanku galopował   do niej  w skórzanym płaszczu nieznany jeździć,   z rozwartymi , ramionami. biegła ku nie mu  . Ojciec  to tez zauważył  i  kazał mnie spać  w  stodole z  robotnikami ,a oni  rechotali,”akowiec Żydówkę kopci” . Co to znaczy kopci- pytałem sam siebie?. Jak umknęła do lasu stajenny donos na ojca w gestapo złożył. ,a znajomy esesman rzekł - donosiciele najgorszy gatunek i splunął na niego.,nie zastrzelę boś u dziadka mego pracował. Nocą stajenny na  grzbiecie  białogrzywej węglem napisał” śmierć zdrajcy Stalina,pętlę nam zostawił  i uciekł do czerwonych partyzantów. W 1944 roku znów bolszewicy wracali.Rozbite czołgi jeszcze  tliły w okolicy ,a oni szukali ojca, . Szpicle wskazywali kryjówki. .Umykał im w porę.,dzielić losu  braci    na Syberii nie zamierzała,ostatnią kulę sobie ,w razie czego sobie wpakuję,opiekuj eis wtedy  rodziną.,-powiedział ,pod przebranym nazwiskiem, nim ociekł do Polski na stacji kolejowej pracował. A oni  szukali,   pruli słomę, bagnetami w stodole,  stogi siana.  Matce zadzierali  spódnicę., grozili,lagrami jeśli   nie  wskaże kryjówki Krzyczałem "tato ratuj mamę".   .Sąsiedzi   unikali  Tylko  dziadek który mieszkał nad rzeczką,  odwiedzał .   . Zbierajcie  runo ,zima sroga ze wschodu idzie i głód wielki niesie. Była to ostatnia złota jesień na ziemi rodzinnej ,wzburzona  Brzezinka zrywała  mosty,zalewała drogi ,wiatr  strącał liście z drzew, prześladowcy ,nie mogli do jechać W lasie dziedzica zbierałem runo .Baby    tam nie zaglądały- duch jego z szablą paraduje-mówiły,a faktycznie w lochach- go umęczyli- ci sami,co gonią twego ojca.. wyjaśnił dziadek Grzybów mnóstwo ,a same jakby wskakiwały do koszyka, dzięcioły  dziobały korę, wiewiórki hasały po drzewach.,gdzie mój tata pytałem ich ? .Mama suszyła i kwasiła runo, borówki wkładała w drewnianą beczułkę i mroziła na ganku. Zimą stawiała na stół .Z pieczonymi    ziemniakami  rozpływały w ustach, na języku czuło kawałeczek lata . Starczyć musi do końca zimy mówiła. Brat szukał ich w komórce,a znalazł    zapalnik do granatu i włożył do pieca. Garnek z ziemniakami szlak trafił,konewka z mlekiem  spadła z zydla, ze strachu dostał biegunki. . Wyleczył się  borówkami. Przewodniczącym rejonu,i aniołem stróżem naszym został partyzant stajenny . Przed wojną dziedzicom czapkowałem, za Fryca twojemu mężowi,a teraz wskazał naganem n a mnie -on będzie moim furmanem..To dzieciak,-ripostowała ale ty dorosła, urodziwa odrzekł- Kto wie- jakie byłby nasz los,gdyby nie jej uroda?-woziłem tego drania od. wioski do wioski, zalegających z dostawą żywca,straszył Syberią, zaglądał do zagród wdów, było ich mnóstwo, Pocieszał ich,a białogrzywa skubała trawkę u plota. Wracał czerwony na twarzy. Zawiadomienia ,że ktoś śmiercią bohatera zginął też-wręczał. Pewnego razu, na chwiejnych nogach , cuchnący bimbrem wyszedł z biura, wlazł na woź i rozkazał " na przełaj do Tamary ,wio ,wio wykrzykiwał.,mieszkała na skraju lasu. Wszedł do niej ,słyszałem jego bełkot i szamotaninę . W rozdartej bluzce wyskoczyła boso przez okno i ociekała do lasu,gonił i wolał "stój,bo strzelam . Nie mów o tym nikomu srogo. ostrzegał i dał pętko kiełbasy. Z czosnkiem wędzona od burżuja-wyjaśnił. Schowałem za pazuchę,przywoziłem do domu .Za Łapówki takie zwalniał od obowiązkowych dostaw Pamiętam gminę Mosar. czekałam na niego ,a sybiraczka nieopodal pasieki parsknęła,pszczoły obsiadły ją nagle , wierzgała nogami ,stanęła dęba, przewróciła wóz i ul , pomknęła,z przednimi kolami,a roje mnie obsiadły W biurze gminy,krople walerianowe i kubeł zimnej wody uratowały od niechybnej śmierci. .Na końcu wsi zatrzymano kobyłkę. Wiozła mnie chrapiąc ciężko,spuchła twarz,ze nic nie widziałem , słyszałem tylko jej chrapanie i czułem  chybotanie wozu,wpadał w koleiny wyżłobione czołgami .Był to znajomy znak ze zbliżamy do domu. Na podwórku zarżała żałośnie, mama wybiegła przerażona pytała co się stało, nie widziałem  jej i płakałem. Białogrzywa też chorowała. Opuchły nozdrza i boki ,nie skubała trawki tylko wodę pila i n a mój widok głowę podnosiła. Zioła dziadka na nogi ją postawiły .Nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie-przestałaś furmanić- drewno z lasu prędzej wywieziesz,wykonasz plandostaw żywca,zbożna i wywózki drewna z lasu-a potem Polska -rzekł fornal W łapciach, siermiędze opasanej w sznurkiem drewna z lasu wywoziłem ,,płozy skrzypiały ,kobyłka truchcikiem biegła, para buchała jej z modrzy,a grzbiet i boki pokrywały się szronem. ,dzwoneczki u jej szyi dzyń,dzyń, Jodły jesiony i piękne brzózki piły drwali cięły , dzięcioły przerywały pukanie ,zające zmykały,tylko stary lis z oddali się gapił,wiedział jakby że na pohybel faszystów i ku chwale władzy radzieckiej to robimy . Gałęzie rzucałem w ognisko,suszyłem siermięgę,a starzy,kulawi,,drwale układali belki. w saniach moich przez zamarznięte jezioro do stacji kolejowej je wiozłem. przed wojną ,pływałem po nim łódką,z ojcem w szałasie nad brzegiem spałem. Wspomnienia te ogrzewały nogi ,a gdzie on teraz zadawałem pytanie ? Belki chybotały i pachniały żywicą,jechałem za kulawym sąsiadem!Zatrzymał nagle konia ,odwilż nadeszła,rąb przeręblę . rozkazał. Ryby się duszą Waliłem siekierą w lód ,aż woda trysnęła, wypłynęły szczupaki, rozwartymi paszczami. chwytały powietrze, . ludzi w ,koszykach taskali je do domu. Za ryby komisarz dopisał więcej kubików drewna,nie mów nikomu,bo zamiast do Polski pojedziesz na Sybir, .Późnym wieczorem wracałem do domu w Adamowicach Ciągnęła pokornie sanie,śnieg skrzypiał pod płozami. Szurała kopytami . - Wio, wołałem , boki spocone,pokryte szronem, pośliznęła,przewróciła ,dziadek wybawił nas z tarapatów. . Ale zachorowała, krosty skore pokryły Ziołami dziadka leczyłem, wigoru nabrała i znów na mój widok rżała Z kwitkami,litrem bimbru i skorkami na kożuch mama poszła do naszego anioła stróża. Łapówę przyjął kwitki obejrzał i powiedział,plan wykonał,zezwolenie do Polski podpisze,ale jeszcze mnie poproś nim z mężusiem spotkasz-mówił jej pojedziemy do taty" braciszek  wolał klepał    siostrę po plecach i wolał  tarto ,a ona beczała i wolała ,siusiu chcę. ... .Słonce coraz cieplej świeciło,śnieg topniał,nad oknem zwisały długie sople lodu,a pod strzechą świergotały wróble. Strącałem śnieg z antonówki i nieopacznie złamałem gałązkę.,pojawiły się kropelki ,zamarzały w sopelki,w marcowym słońcu płonęły niebieskawym kolorem ,na języku słodycz ich czułem. to łzy wiosny,powiedziała  mama .Od drzewek ciągnęły długie cienie,z górki biegły strumyki,w dole łączyły się w jeden nurt spychając śnieżną miazgę do sadu. Na leszczynie pojawiły się brązowe ,podłużne paciorki,na wierzbie bazie pachniały nektarem. Ledwie widoczna zieleń okrywała wszystkie drzewa. Z każdym dniem sad jaśniejszy. ,brakuje tylko jaskółek i szpaków...,gniazdka pod strzechą i domek na gruszce czekają,a my musimy uciekać z stąd, wyszeptała jakoś smutno mama. Przebiśniegi wytężają główki ku niebu,ziemia budzi się z letargu,patrz   synku ,nasz język tupta pod drzewkiem,wyciągnąłem ku niemu dłonie,lecz czmychnął w krzaki. Była to ostatnia wiosna.   Aldona ze smutkiem w oczach ,zabierz mnie do Polski prosiła,tam   tatuś czeka.. grała na bałałajce,śpiewała o ptaszku  ze złamanym skrzydełkiem, wieś  wiedziała ,ze  zginał   nad Wisłą,a  ona mówiła,ze   czuję go w  sercu. Zabierz ze sobą prosiła. miała dwanaście l wtedy z biało-czerwoną opaską na rękawie z odziałem krewniak dziedzica przyszedł,gdzie białogrzywa zapytał? ! Dobytek na wozie już leżał, ,a on , odradzał wyjazd - .Zarośnięte twarze partyzantów, tchnęły jakąś smutną grozą. Siorbali łapczywie kapuśniak,. Gapiłem się na ich - broń , moja lepsza - wyszeptałem - masz broń-zapytała mama? - Jak nie wyjedziemy , to walczyć trzeba- pocieszałem przerażoną rodzicielkę. -, Trzecia wojna na włosku wisi - zabierając mój arsenał powiedział i pogłaskał n a pożegnanie białogrzywą. Mama powiedziała wówczas: "Komu w drogę temu czas". Aldona , biegła u wozu ,niebieską chusteczką zegnała. W Postawach Białogrzywa.,nie chciała wejść do wagonu, wierzgała nogami. Ludzie płakali , kruki krakały na drzewach złowieszczo. A mnie było zal Aldony,żoną chciała być Pociąg na bocznicy stał jeszcze długo, mknęły transporty z Germanii  -fabryki wywożą- mówili ludzie. Takich bocznic-nim szerokie tory kończyły bieg było multum.  Pod niebem, czekaliśmy na polski transport kilka dni. Białogrzywą w rzeczce poiłem ,ugrzęzła w torfowisku,ledwie wykaraskała .Na ziemi poniemieckiej,oborę lepszą niż nasz dom za bugiem miała,ale sil już do pracy ubywało,kosiarkę ledwie ciągnęła,ciężko z legowiska się podnosiła. Pewnego ranka szla na łąkę,ale obejrzała się n a mnie, jej wielkie oczy. smutkiem płakały, szurała kopytami powoli ,minęła łąkę i szla dalej,gdzie kąkole , zasieki i okopy, tam rozległ się potworny huk ,w kuchni szyby wyleciały co się stola pytała trwożnie mama. dygotałem jęcząc,co się stało?Białogrzywa uleciała do nieba ,moja białogrzywa. Jej historia-to historia mojego dzieciństwa i droga przez mękę do Polski Zbiegi okoliczności nie istnieją, jest coś, co rządzi przypadkiem, wszystko ma jakąś przyczynę .Uczulenie na jad pszczeli pozostał do dziś,a tam gdzie kiedyś wlocie dziedzica kurhany i no wspomnienia jak żywe ostały..

środa, 11 grudnia 2013

Koszty utrzymania rosną prędzej niż zarobki,a podatki na wartości katolickie, ,judzenie sąsiadów wschodnich i pomnażania bogactw wybrańców narodu idą,a ochłapy dla kowalskich ! W cieniu krzyża kupczą , manipulują nami, od obietnic i obłudy uszy puchną ! Od wójta i plebana do najwyższego chama ta obłuda wyziera . bezdomni,. głodni zaropiali skomlą o jałmużnę , a przytułków dla brak,zaś strzeżonych elektronicznie kościołów , rezydencji multum,plejada banków,sznur limuzyn i agencji towarzyskich, -a oni w zaułkach osiedlowych grzebią w śmietnikach,jadła szukają ,wyrzuceni przez miłość bliźniego wrosły w krajobraz stolicy i mojej ulicy..Kartony,puszki im za bramy wystawiają , do składnicy złomu zatargają-. Oni już nie wierzą w cuda , puszkami od piwa chleb i wino rozmnażają.. ,a ,skandowali "precz z komuną" ,dla JP2 śpiewali sto lata ,byli obrońcami granic,a teraz są na nic.-stresować z tego powodu? Władza,kler i mafiozi- syci i to się liczy A sprawiedliwość?Bajka patetyczna,patriotyczna dla kowalskich,by wierzyli w złote góry i gruszki na wierzbie. I czyja to wina,że do władzy dopuszczamy skurwysyna?! I tu nie ma obrońców- wszyscy jesteśmy oskarżeni za to. Ilu ma odwagę wyrazic to publicznie ?!-Przed lustrem boi wielu spojrzeć sobie w oczy,a cóż dopiero podważyć dogmaty,wysysane z piersi matek? -Polska kościołem stoi i basta. Kto krytykuje -to nie Polak . I to ważniejsze od polityki socjalnej , bez skrupułów tym zniewala Kowalskiego!Nie ważne,że- dzieci wyrzucają na śmieci.,ważne co kościół mówi - , módl się i pracuj ,nie masz na pochowek kredyt bierz ., ambony bez mamony do boga nie prowadzą! JP2 nie po to siedem razy do Polski przyjeżdżał by całować ziemię, ale kościół miliarderem uczynić i błogosławić zdrajców ojczyzny ze Stanisławem jej patronem włącznie , Radio Maria nazwał ostoją katolicyzmu, a kiedy konkordat podpisał- sprawiedliwości stało zadość powiedział i uścisnął dłoń Olka prezydenta,a jego piękną jolę z obnażonym kolankiem posadził obok siebie i wiózł przez stolicę Mussolini,Franco,Hitler , też podpisali .Boże nigdy cię nie opuścimy,pobłogosław naszą walkę - wołali. Też podpisałem-tłumaczył się prezydent nawrócony katolik Z kominów krematoryjnych unosiły dymy ,a na Jasnej gorze esesmanami wznosili toasty na pohybel synów Mojżesza i było ok Wszystko się robi dla umiłowanej ojczyzny ,ślub kościelny po latach życia na kocią łapkę zawarłem,a JP2 nazwałem wielkim Polakiem,dzięki temu dwie kadencje w pałacu namiestnikowskim noce poślubne miałem .Trzeba umieć w tym zajebistym kraju umieć znaleźć kawaląteczek wygodnego życia

środa, 4 grudnia 2013

Pragnąłem jak sucha ziemia deszczu....,czuję to w duszy jeszcze . Ale już nie dręczę siebie - niczym ciebie pragnąc nie chcę jak kiedyś,że aż dłonie siniały. Pragnąłem okiem i ręką. No ty tak pragnąc nie chciałaś. Daj boże,by ciebie tak ktoś inny pragnął. Najgorszy ambaras,gdy dwojga nie chcą na raz, zrozumiałem-kiedy ,most zburzony,kładka połamana,a lodź nadziei przedziurawiona-nijak do jechać do ciebie było,a telefony ble ble.. . Niczym pragnąc nie chce jak kiedyś,że dłonie drżały od picia gorzały. Pragnąłem w amoku alkoholowym . No ty tak pragnąc tez nie chciałaś. Nie Daj boże,by ciebie teraz tak ktoś inny pragnął-utonie w alkoholu,. Bo najgorszy wtedy ambaras-pić się chcą zaraz . Nie wierz, nie boj ,nie poddawaj żadnej namiętności ,- zwodnicze, bo rodem z raju są,a jeśli tak to tylko z Marią Magdaleną. Umarłego ocuci,wonnościami umyje,olejkami lędźwie rozgrzeje-bo .. dla niej Roskosz ważniejsza od srebrników! Chrystus miał oko,gust i szczęście,że na taką trafił,dzięki jej bogiem został! Wiele było podających się za jawnogrzesznice. Aksamitnych,brylantowych- da rany przełóż,i z łózka nie wychodź,. Złotych rybeniek, miododajnych pszczółek, baśniowych jaka,telewizyjna pszczolinka Maja z dobranocki.... Wszystkie wymieniać,-pamięć zawodzi. Została ino ostatnia ,od wielkiego dzwonu ,kiedy ma dzień dobroci dla małych zwierząt, z wisielca powstańca czyni, a tamte nie warto było kochać,a tylko bzykać-kochanie to cierpienie, zazdrość,niepokój,a seks to sama Roskosz. .Co dawały za darmo ,społeczniczki, budownicze wartości męskich tez jak PRL we wspomnieniach ino ostały, obecne z wartościami katolickimi wstępną grę zaczynają od pytań ,jakiej marki ,samochód ile na koncie bankowym,? . Za stówę tylko w agencji towarzyskiej,bez tej gry, nawet umyją po francusku i zaprażą na jutru. Przyjemność ,większa niż w małżeńskim łożu . Kowalskiemu na bezrobociu na to jednak nie stać,na browarek szpera w śmietnikach, ,nie na bzykaniu świat stoi ,a na odpadach,makulaturze -powiada.

czwartek, 31 października 2013

Polactwo - Rafał Ziemkiewicz. Audiobook PL. Całość

http://www.youtube.com/v/6AW6VegQN3Y?version=3&autohide=1&autohide=1&showinfo=1&feature=share&autoplay=1&attribution_tag=kOQ3D5FD1DTts6W3INf8fA

Listy z tamtych lat

Nad Odrą grzmiały armaty ,a kobiety z dziećmi w Adamowicach na listy z frontu czekały,przychodziły one jednak od wielkiego dzwonu i tylko do nielicznych. Baby nie umiały czytać ,a dziadek uczony w piśmie okulary w lesie zgubił, z a niego im czytałem,a on dyktował odpowiedzi tak, by cenzura nie odrzuciła listów, całowały mnie w policzek młode i stare babinki za to i głaskały po głowie,a mnie było smutno,do ojca napisanych listów,nie mogłem wysłać,bo nie wiedziałem wtedy dokąd im uciekł ., dopiero w 1946 roku w wagonie towarowym razem ze mną przyjechały do Polski .Wiozłem w woreczku, uszyła go ze szmatek Aldona,włożyła tam też listy do swojego ojca i uwiązała wstążeczką na mojej szyi
Wystawał spod koszuli,enkawudziści na granicy jeden list wdeptali w błoto nogami ,pisałem w nim jak przewracali mamę na podłogę i ściągali z niej sukienkę..Nazwali mnie kłamcą i skurwysynem polskim. Dobrze ,ze takie ścierwo wyrzucają z ZSSR,mówili rewidując każdego od stop do głowy

Ojciec je czytał potem w samotności,pił gorzałę i zgrzytał zębami. Pisz listy do Aldony, nie podając adresu,bo licho nie śpi radził radził.,po latach dowiedziałem się,ze wszystkie otrzymała, a na list ojca,chociaż ma już siedemdziesiąt lat wciąż czeka i wierzy,ze gdzieś w Polsce on się zawieruszył
,A kiedy po mojej ucieczce z wojska, zrobili w domu kipisz ,to wszystko co było związane ze mną zabrali ,a w tamtych listach dziecięce serce i tęsknota olbrzymia do ojca. była. Zeszyty z lat szkolnych, pełne poezji ,buntu i żalu też zgarnęli. Listy Aldony tylko zostawili z wielką jej miłością do ojca swego,pisałem je na między,a skowronek nad nami wtedy piosnkę dzwonił,a ona prosiła tatusiu wróć do mnie,bo macocha mnie dręczy.
Z więzienia nie docierały do rodziców też i moje listy ,nie widzieli nawet gdzie jestem,a ,zegnałem się w nich z nimi,ojcu całowałem stopy, bo nie słuchałem jak prosił”,
nie idź w moje ślady , polityka, to kurwa, za boga,honor i ojczyznę nie ma co łba nadstawiać” . Zrozumiałem to w kryminale.,że padłem ofiarą propagandy rozgłośni Radio Wolna Europa ,była źródłem mojej tragedii
Gdzie pisać do syna, pytali rodzice, przynoście do nas,a my jemu damy, Pięć lat tak ich oszukiwali ,początkowo mama tylko malowanki na kartkach słała,nie umiała pisać, analfabetką do Polski przyjechała,z tęsknoty za tobą nauczyłam się literek.,powiedziała ,kiedy na wolności już byłem,

Oddajcie listy mamy i moje prosiłem, ciesz się ,ze żyjesz,gdyby nie Gomółka ,to ziemię byś gryzł rechotali wyrzucając za drzwi jak nieproszonego gościa. W archiwach wiele listów takich kona..Kto zdoła wskrzesić rozpacz istnienia,z pożółkłych ich kartek?
Ludzi tak szybko odchodzą i na miłość bliźniego nie mają czasu,a tylko nienawiścią i odwetem płoną,a współczesne serca młodych uzdrawiaczy ojczyzny w pogoni za kasą i władzą starocie takie mają w dupie.. . Moich i mamy listów z serca nikt już nie zdoła wyrwać ,a tamtych pisanych łzami i strachem Państwowy Instytut Pamięci Narodowej odnaleźć nie ma czasu,zajęty szukaniem wartości spod znaku Ojczyzny honoru i boga prośbę moją ignoruje latami
W szkole wisiał krzyż,a katecheta nauczał religii do poty Prymas Wyszyński trzymał sztamę Gomułką,a znali się nie tylko z widzenia,siedzieli w kiblu i wyszli na wolność w podobnym czasie Katecheta dzieciom o wiecznej dziewicy prawił,,że w obrazie wędruje i do nas tez przyjdzie-tysiąclecia chrztu ojczyzna tak obchodzi powiadał Tysiąc szkól na tysiąclecie-- w czynie społecznym wola Gomółko -- za cara modlono-diablo ogarek ,a bogu świeczkę,koza cala i wilk syty,a będzie w partii i niebie.. masz głowę i ch-j to kombinuj,Polacy mają ku temu talent rzekł i wychyl kielicha jestem księdzem patriota i wiem,ze kowalski nie samym chlebem, i wódką,a musi i wieczność gwarantowana rajem. A kto jak nie ja zagwarantuję,gomółką?Najwyższy czas i tobie do wyspowiadać powiedziałem w kancelarii i nalewką babuni poczęstowałem. Wtedy ksiądz przez okno krzyknął Długa przerwa, Uczniowie z radości zapiszczały .Takiej radochy nie raz,nie dwa miały. Drinkować lubił i za każdym razem namawiał tez do spowiedzi-kiedyś takiemu spadałem-,a potem ubowcy katowali...-myślałem o tym późnym wieczorem na łóżku n Za oknem ,szumiały drzewa i jakby szeptały „nie mów prawdy klechom”. I  wtedy zaskrzypiało okno, a zegar obwieścił północ, dzyń, dzyń. Czyżby duchy wróciły do szkoły – pomyślałem, sięgając po bagnet,leżał w zasięgu ręki na wszelki wypadek. Otworzyłem okno, żywej duszy nie było, liście szeleściły i pachniały miodem ,z parapetu zaś zwisała nawoskowana nić, pociągnąłem ku sobie -zaskrzypiała . Takie strachy na lachy -powiedziałem . Jak minęła noc,pytała woźna?Spokojnie, księżyc kołysał do snu,- -poprzedniczkę duch nawiedzał, z półek dzieła Stalina rzucał,uciekała nagie do mnie , woskowaną niteczką skrzypiał powiedziałem w myślach , a niej podziękowałem za troskę. I uczyłem wiersz Brzechwy "Tańcowała nitka z igłą",a potem pokazałem jak nawoskowaną ni e tylko tańczy,ale i śpiewa... ,straszono kiedyś tak duchami wyjaśniłem. W niejednym oknie skrzypiały szyby .Ksiądz uznał to za grzech-do spowiedzi pędził I stanąłem z dziećmi przed drzwiami świątyni , a one śpiewały „Tańcowała igła z nitką”. Z plebanii wybiegła w rozpiętej bluzce gosposia Magda, to co za cyrk,fuknęła , do spowiedzi przyprowadziliśmy pana, a gdzież on-zapytała ? W sadzie księdza jabłka zrywa,odpowiedziały chórem, zobaczyła mnie i wybuchnęła śmiechem,ksiądz wyjrzał przez okno,a jakie licho, sługę bożą niepokoi, zapytał skacowanym po wczorajszej nalewce głosem? .Pana ,przyprowadziłyśmy-odpowiedziały roześmiane dzieciaki. Daj piłkę, urwisom,niechaj grają - ,a pan wejdzie do świątyni,rozkazał . Czekałem przy kruchcie, Chrystus w ciernistej koronie spozierał marmurowym wzrokiem przykuty do krzyża. Gdzie ta miłość bliźniego i uczciwość+pytałem głośno sam siebie? -Tu -usłyszałem spowiednika , za plecami. stał. Wszedł do spowiednicy i rozkazał,klękaj i mów,by bóg usłyszał-opowiadaj, do ucha ładowałem mu więzienne marzenia o dziewuchach , w każdej Marię Magdalenę nagą widziałem,a najpiękniejszy biust ma Magda księdza, sapiąc zapytał skąd wiesz,ze ma ładny ? Widziałem nagą nad jeziorem-wyjaśniłem. Sama?Z aniołem stróżem-ripostowałem Na pewno?tak proszę wielebnego, ucałuj krzyż, zmów paciorek-amen Pobłogosławił i zaprosił do plebanii na poczęstunek. . Wino mszalne na spirytusie wzmagało apetyt , ksiądz za kolniesz nie wylewał,wychylał kolejną szklanicę , aż się zakrztusił i poszedł do łazienki. ,a Magda , kołysząc biodrami , jak wtedy nad jeziorem podeszła,objęła i szeptała, „przyjedz rowerkiem o zmroku, popływamy ,połowimy . A ksiądz,zapytałem? - brzegi tylko liże,nie nurkuje do dna .Drzwi skrzypnęły w łazience, spowiednik nadchodził, Magda czmychnęła do kuchni. Z plebanii tylko wyszedłem, a dzieci pytały,jaką pokutę zadał?Na wycieczkę do Stoczka,gdzie biskupa Wyszyński siedział mam was zaprowadzić,zapiszczały radośnie. Miejscowość na rzut kamienia Trzymając się za dłonie ruszyliśmy do domu , ośmioletnia Aldonka dreptała obok,i paplała jak dorosnę zostanę pana żoną-, dla czego-zapytałem? „Pan śie spowiada,duchy ze szkoły wypedzil ,pogadamy o tym za dwadzieścia lat. Na pewno-? Ależ tak-pocieszałem .Uradowana pobiegła zbierać kwiatki,, kolorowe motyle i pszczółki nad nimi migotały. Czy one też grzeszą i spowiadają -pytała ?Na lekcji religii zapytaj księdza -radziłem. Z bukietami przed szkolą stanąłem z nimi., rodzicom kwiaty dajcie , i opiszcie wycieczkę,,do widzenia dzieci, do—wie-zenie panu – i niby ptaki pofrunęły do rodzinnych gniazd,tylko Aldonka została. Co się stało,? Nie mam rodziców, ze łzami w oczach wyszeptała, a pana kocham , przylgnęła do kolan i wyszeptała "nie zostawi pan nas? Ze wzruszenia łzy w oczach poczułem .Babcia twoja jak rodzice, dla niej kwiatuszki daj i ucałuj ode mnie,podziękuj za nalewkę .Akurat sąsiad jej z miasta wracał,z bukiecikiem pobiegła do niego. Furmanka schowała za wzgórzem, stałem na ganku niby kołek , o niej i babce myślałem, uciekły z Bieszczad,,,z wioski ich tylko one ocalały. Pragnąłem wtedy zostać na zawsze. w tej szkole Na nazajutrz wróble ćwierkały tez zaręczynach z Aldonką,babcia z tej okazji butelczynę nalewki przytaskawszy i kreśląc znak krzyża rzekła,"zostaniesz z nami na wieki"a żaden ,zły duch cie nie dorwie. Ale pewnej nocy dopadł... Spowiedź owocowała jajeczka,prosto od kurki codziennie miałem,dewotki na mój widok ,niech będzie pochwalony mówiły,a komitet rodzicielski w koalicji z sołtysem w remizie strażackiej zwołali więc , okrzyknięto mnie sekretarzem podstawowej organizacji partyjnej,dotychczasowy,,w walizce z gromadzkiej rady przywieziony,a do tego pijak i babiarz, ,Nie jestem partyjny -broniłem się,to będziesz ,wola mas święta -oznajmiono.Na częśc nowego sekretarza w w remizie zabawa do białego dnia,grzane wino”czar pegeeru” z czajników wlewano do musztardówek,toasty za wznosiły ciotki dewotki i święto jebliwe cnotki i porywały do tańca, w ich ramionach czułem radość bycia nauczycielem wiejskim I tak rozpoczęta społeczna praca k , doprowadziła na stanowisko powiatowego sekretarza związku Młodzieży Socjalistycznej, w Lidzbarku Warmińskim. Nie krytykuj nie podskakuj,siedź na dupie i potakuj,a nietknięty dożyjesz renty,partię,oklaskuj-radził doświadczony leśniczy , Kiedyś jednak z mównicy palnąłem„nie ilość,a jakość , nie słowa,a czyny się liczą, ilość zamienia się w brakoróbstwo i propagandę sukcesu .Odszczekaj, to samokrytyką,szkoda twojego talentu , prosił zwierzchnik partyjny-nie usłuchałem ,gdzie diabeł mówi dobranoc znów wylądowałem. Dzisiaj też monopol na sprawiedliwość,prawdę mają "nieomylni, w układach mafijnych,finansowych są nie do pokonania. Zmieniają nazwy banków,funduszy opcji politycznych i dalej macą łby kowalskich. A wiadomo w mętnej wodzie najlepiej łowić ryby! To co z run i zgliszcz , dźwignięte,i to budowano ponad czterdzieści lat,opluto cynicznie. Bierut,Gomułka,Gierek,Jaruzelski ,na potępienie wieczne,a na piedestał przydupasy watykańscy i milusieńki wielkiego brata za oceanu , zdrajcy Kuklińscy,i,mordercy powstania warszawskiego,żołnierzy wyklęci ,pochylone sztandary z emblematem wiecznie cnotliwej nad nimi .Co dobrego dla ojczyzny zrobili,?- Miłością bliźniego naród zniewolili, skłócili. Gdzie ta polska jedna rodzina wielka? Całowanie ziemi JP2 i słowa "nie lękajcie-dziś funta kłaków nie warte! ,Katastrofa pod Smoleńskiem ", wątpliwej elity narodu ważniejsze od poprawy polityki socjalnej najuboższych. Polska może być biedna byle była katolicka i najważniejsze alleluja i do przodu-powiedział pomazaniec boży o Rydzyk Amen

niedziela, 27 października 2013

Im więcej świąt tym więcej biedy Polska była i jest wierna Watykanowi O świętach i świętych Na pogodę , brak forsy i zdrowie narzekamy ,ale na święta i świętych-nie sposób! Ku pociesze gawiedzi , niebawem cudotwórcę JP2 świętym ogłoszą. Jego "nie lękajcie,gołymi penisami kochajcie" -na bocznicę odstawią wtedy , a relikwie zdrożeją. Ponoć już uzdrawiają ,nowe modły ku chwale jego powstają .! Zapowiadają wielebni,że JP2 z patronem Polski Stanisławem Rosjan za podwójny Katyń w niebie rozgromi, na imć Jarka Kaczyńskiego i jego szurniętego przydupasa Macierewicza nie ma co liczyć,krzykiem gówno zwojują!Ale zdania namiestników bożych w tym podzielone.. A Franciszek-też papież Karolka do nieba pcha, chociaż inni wiekami na to czekają.Na pewno,że teologię ubogich rozpirzył, zbrodniarzy całował i błogosławionymi czynił,pedofilów kościelnych bronił , watykańską forsę trwonił,a rodakom pomógł zniszczyć socjalny dorobek czterdziestolecia i rozpustę kościelną rozryczeć-zasług nie sposób podobnych wymienić.. Hrabia prezydent Komorowski - ze świtą już udział zapowiedział w tym doniosłym święcie,w ślad za nim na koszt podatnika ,wojewodowie,burmistrzowie z wielebnymi też pojadą, uderzy w fanfary- cała Najjaśniejsza . A kiedy Franciszek z zaproszenia prezydenta skorzysta , nad Wisłą znów świętowanie , kościołem wszak od tysiącleci świętą Macierzą, stoi,a konkordat też obliguje. Na stokach górskich Wałęsa z JP2 też ustalił , że na każdej ulicy nie zabraknie kaplicy ,a komuniści w skarpetkach-pójdą na szczaw. A oni jednak ochrzcili, czerwone legitymacje na różance zamienili , mają konta bankowe ,dacze-,a kowalscy w dziurawych skarpetach n a bezrobociu.Nie zbadane wyroki boskie!Wałęsa noblista i cienki Bolek, dziś turysta, jak Wojtyła podróżuje nie za swoje, bełkocze dyrdymały " o demokracji bez aborcji , ostatnio pośliznął na przemycie szampana ,dla Syna alkoholika na kaca-wiózł ,nie pomologa dziewica wieczna w klapie i . dyplomatyczne wsparcie . . Ale nie tylko "patrioci" rangi głównej reklamują tak Polskę.Biskupa alkoholika onegdaj w Moskwie zatrzymano, kierunki pomylił, do Katynia leciał modły prawić. Alkoholem i przemytem wybrańcy narodu od dawien słyną, kraje egzotyczne zwiedzają,-a Polacy z tego co mają?Niespełnione oczekiwania -źródłem rozczarowań kowalskich- topią je też w alkoholu . Nadzieja,chociaż matka głupich-jedyna -powiadają mohery w budowniczym IV RP.Ale on, w różańcowych pochodach puki manifestuje! A tak obiecująco kiedyś zaczynało , siedmiokrotne całowanie ziemi świętowała Polska cała "nie lękajcie"- kowalskich jednało! A teraz Alleluja i do przodu . Pogańskie- obyczaje świętymi dawno,a świeckie cynicznie uświęcają , w sraczach publicznych z pod figurki cnotliwej madonny babcie papier klozetowy dają . Cel uświęca środki , dla nich - na Jasnej Gorze z esesmanami ucztowano,a dla PRL -u szpiclowano wiernych,ujawniano tajemnice spowiedzi , jeden szpicel na ty z błogosławionym,a wkrótce świętym był! Popiełuszką w Wiśle pływał -złamał reguły gry.-Wypadek przy pracy więc - zdarzył, w kościele ich tyle było,a jeszcze więcej przybyło , pedofile,orgie ,przekręty finansowe i głowy nie lecą...Zresztą i ten gruźlik ma swoje święto. Jaruzelscy mimo tego JP2 wielokrotnie zapraszali całować ziemię ojczyzną, piękna Jolka- komucha żona kolanka obnażyła jemu '- Czterdziestoletni dorobek położyli na talerzyku-i na znak pokoju głowę schylili . Kowalscy zaś elektryka prezydentem wybrali ale nie doczekali obiecanej Japonii, na kureniowkę w skarpetkach poszli. .Zaś eks komuniści świętują i ,pielgrzymują,Nie raz z biskupami popijali i na cyku zniczy w Katyniu zapalali.A teraz słuchają jak obecni wodzowie . gruszki na wierzbie .i miłości bliźniego . serwują.,miliardowe złodziejstwo świętoszków tuszują. Odpowiedzą jak sanacyjni przed bogiem i historią ..Instytut Pamięci Narodowej- z takich świętość narodową we spół z kościołem robi,zaś niecne ich uczynki tuszuje- ., drakońską polonizację Białorusi , Ukrainy ,a serwuje rocznice katyńskie,wołyńskie A że w wysypisku śmieci co raz więcej niechcianych dzieci - wina komunistów,żydów i układów!Nie pozwalają też uchwalić w sejmie święta katastrofy samolotu pod Smoleńskim .Z drzew liście ostatnie już na pomniki poległych za ojczyznę-boga i honor możnych spadają..Ruszyły przygotowania do cmentarnych festiwali rewii mody z patriotycznym kiczem,fanfarami Ile w nich kłamstw, nienawiści popłynie z ust etatowych kaznodziei nad złamanym skrzydłem samolotu brata prezesa Prawa i Sprawiedliwosci? . Na rosyjskiej ziemi też wartości katolickie w zniczach cynizmem politycznym zapłoną,a kropidło biskupie bryźnie na sanacyjnych panów i oficerów -obrońców kresowych ich posiadłości .W kraju zaś na podobnych -pomnikach ,nowo katyńskich tez łez skruchy nie będzie,a potok kłamstw , i bałwochwalstwa spłynie I na kilkanaście dni rozmyje , pedofilię księży ,ich machlojki finansowe i pogarszającą dolę najuboższych. Na bezimiennych, nieznanych zaś mogiłach kowalskich - poległych za sanacyjne kłamstwo tylko wiatr strąci złote liście z drzew, niby łzy matczyne polecą w nieznane.Na takich w sercu i myślach moich płoną znicze.Osiem lat temu w wieku siedemdziesięciu lat na kamienistym brzegu Bajkału i nad Angarą zapaliłem gromnice dla braci mojego ojca bez nienawiści, w pokorze Święta kościelno-narodowe spektaklem politycznym dla kowalskich,a biznesem kościoła ,handlu i polityki, dla złodziei zaś żniwem, . Komunikacja miejska już kierunkuje na cmentarze,służby porządkowe i harcerzyki stoją w pogotowiu.Z rożnych stron sznur samochodów n a nekropolie popędzi , w tym na podwójnym gazie.Ile na poboczach dróg zostanie na zawsze -podadzą komunikaty policyjne. ..Nie ważne dlaczego zginął ,ważne by za pogrzeb zapłacono.Nie masz na pochówek- kredyt Cmentarne festiwale skończą , bojowe zrywy "jeszcze Polska nie zginęła" poczną. Święto niepodległości za pasem. ,chłopcy malowane trenują by przed zwierzchnikiem sil zbrojnych i głównym kapelanem biskupem generałem z koników ułańskich nie spaść. Zaś kucharze w kuchni polowej uczą pichcić grochówkę dla motłochu.Po tych świętach inne wkrótce Władza i opozycja ino w niedzielę popielcową głowy pochylą i znów ruszą do boju.I Jezus malusieńki, jasełka,kolędowanie, noworoczne orendzie- w duchu pojednania walki nie przerwie.Stawka większa niż życie kowalskich ,stawka o panowania nad nimi.W tej walce cel uświęca środki. Głosujcie,pracujcie i módlcie by Polska kościołem nadal stała!I toast" w gardło nasze ,a zdrowie wasze-w rękach boga, na opiekę lekarską nie liczcie