czwartek, 31 października 2013

W szkole wisiał krzyż,a katecheta nauczał religii do poty Prymas Wyszyński trzymał sztamę Gomułką,a znali się nie tylko z widzenia,siedzieli w kiblu i wyszli na wolność w podobnym czasie Katecheta dzieciom o wiecznej dziewicy prawił,,że w obrazie wędruje i do nas tez przyjdzie-tysiąclecia chrztu ojczyzna tak obchodzi powiadał Tysiąc szkól na tysiąclecie-- w czynie społecznym wola Gomółko -- za cara modlono-diablo ogarek ,a bogu świeczkę,koza cala i wilk syty,a będzie w partii i niebie.. masz głowę i ch-j to kombinuj,Polacy mają ku temu talent rzekł i wychyl kielicha jestem księdzem patriota i wiem,ze kowalski nie samym chlebem, i wódką,a musi i wieczność gwarantowana rajem. A kto jak nie ja zagwarantuję,gomółką?Najwyższy czas i tobie do wyspowiadać powiedziałem w kancelarii i nalewką babuni poczęstowałem. Wtedy ksiądz przez okno krzyknął Długa przerwa, Uczniowie z radości zapiszczały .Takiej radochy nie raz,nie dwa miały. Drinkować lubił i za każdym razem namawiał tez do spowiedzi-kiedyś takiemu spadałem-,a potem ubowcy katowali...-myślałem o tym późnym wieczorem na łóżku n Za oknem ,szumiały drzewa i jakby szeptały „nie mów prawdy klechom”. I  wtedy zaskrzypiało okno, a zegar obwieścił północ, dzyń, dzyń. Czyżby duchy wróciły do szkoły – pomyślałem, sięgając po bagnet,leżał w zasięgu ręki na wszelki wypadek. Otworzyłem okno, żywej duszy nie było, liście szeleściły i pachniały miodem ,z parapetu zaś zwisała nawoskowana nić, pociągnąłem ku sobie -zaskrzypiała . Takie strachy na lachy -powiedziałem . Jak minęła noc,pytała woźna?Spokojnie, księżyc kołysał do snu,- -poprzedniczkę duch nawiedzał, z półek dzieła Stalina rzucał,uciekała nagie do mnie , woskowaną niteczką skrzypiał powiedziałem w myślach , a niej podziękowałem za troskę. I uczyłem wiersz Brzechwy "Tańcowała nitka z igłą",a potem pokazałem jak nawoskowaną ni e tylko tańczy,ale i śpiewa... ,straszono kiedyś tak duchami wyjaśniłem. W niejednym oknie skrzypiały szyby .Ksiądz uznał to za grzech-do spowiedzi pędził I stanąłem z dziećmi przed drzwiami świątyni , a one śpiewały „Tańcowała igła z nitką”. Z plebanii wybiegła w rozpiętej bluzce gosposia Magda, to co za cyrk,fuknęła , do spowiedzi przyprowadziliśmy pana, a gdzież on-zapytała ? W sadzie księdza jabłka zrywa,odpowiedziały chórem, zobaczyła mnie i wybuchnęła śmiechem,ksiądz wyjrzał przez okno,a jakie licho, sługę bożą niepokoi, zapytał skacowanym po wczorajszej nalewce głosem? .Pana ,przyprowadziłyśmy-odpowiedziały roześmiane dzieciaki. Daj piłkę, urwisom,niechaj grają - ,a pan wejdzie do świątyni,rozkazał . Czekałem przy kruchcie, Chrystus w ciernistej koronie spozierał marmurowym wzrokiem przykuty do krzyża. Gdzie ta miłość bliźniego i uczciwość+pytałem głośno sam siebie? -Tu -usłyszałem spowiednika , za plecami. stał. Wszedł do spowiednicy i rozkazał,klękaj i mów,by bóg usłyszał-opowiadaj, do ucha ładowałem mu więzienne marzenia o dziewuchach , w każdej Marię Magdalenę nagą widziałem,a najpiękniejszy biust ma Magda księdza, sapiąc zapytał skąd wiesz,ze ma ładny ? Widziałem nagą nad jeziorem-wyjaśniłem. Sama?Z aniołem stróżem-ripostowałem Na pewno?tak proszę wielebnego, ucałuj krzyż, zmów paciorek-amen Pobłogosławił i zaprosił do plebanii na poczęstunek. . Wino mszalne na spirytusie wzmagało apetyt , ksiądz za kolniesz nie wylewał,wychylał kolejną szklanicę , aż się zakrztusił i poszedł do łazienki. ,a Magda , kołysząc biodrami , jak wtedy nad jeziorem podeszła,objęła i szeptała, „przyjedz rowerkiem o zmroku, popływamy ,połowimy . A ksiądz,zapytałem? - brzegi tylko liże,nie nurkuje do dna .Drzwi skrzypnęły w łazience, spowiednik nadchodził, Magda czmychnęła do kuchni. Z plebanii tylko wyszedłem, a dzieci pytały,jaką pokutę zadał?Na wycieczkę do Stoczka,gdzie biskupa Wyszyński siedział mam was zaprowadzić,zapiszczały radośnie. Miejscowość na rzut kamienia Trzymając się za dłonie ruszyliśmy do domu , ośmioletnia Aldonka dreptała obok,i paplała jak dorosnę zostanę pana żoną-, dla czego-zapytałem? „Pan śie spowiada,duchy ze szkoły wypedzil ,pogadamy o tym za dwadzieścia lat. Na pewno-? Ależ tak-pocieszałem .Uradowana pobiegła zbierać kwiatki,, kolorowe motyle i pszczółki nad nimi migotały. Czy one też grzeszą i spowiadają -pytała ?Na lekcji religii zapytaj księdza -radziłem. Z bukietami przed szkolą stanąłem z nimi., rodzicom kwiaty dajcie , i opiszcie wycieczkę,,do widzenia dzieci, do—wie-zenie panu – i niby ptaki pofrunęły do rodzinnych gniazd,tylko Aldonka została. Co się stało,? Nie mam rodziców, ze łzami w oczach wyszeptała, a pana kocham , przylgnęła do kolan i wyszeptała "nie zostawi pan nas? Ze wzruszenia łzy w oczach poczułem .Babcia twoja jak rodzice, dla niej kwiatuszki daj i ucałuj ode mnie,podziękuj za nalewkę .Akurat sąsiad jej z miasta wracał,z bukiecikiem pobiegła do niego. Furmanka schowała za wzgórzem, stałem na ganku niby kołek , o niej i babce myślałem, uciekły z Bieszczad,,,z wioski ich tylko one ocalały. Pragnąłem wtedy zostać na zawsze. w tej szkole Na nazajutrz wróble ćwierkały tez zaręczynach z Aldonką,babcia z tej okazji butelczynę nalewki przytaskawszy i kreśląc znak krzyża rzekła,"zostaniesz z nami na wieki"a żaden ,zły duch cie nie dorwie. Ale pewnej nocy dopadł... Spowiedź owocowała jajeczka,prosto od kurki codziennie miałem,dewotki na mój widok ,niech będzie pochwalony mówiły,a komitet rodzicielski w koalicji z sołtysem w remizie strażackiej zwołali więc , okrzyknięto mnie sekretarzem podstawowej organizacji partyjnej,dotychczasowy,,w walizce z gromadzkiej rady przywieziony,a do tego pijak i babiarz, ,Nie jestem partyjny -broniłem się,to będziesz ,wola mas święta -oznajmiono.Na częśc nowego sekretarza w w remizie zabawa do białego dnia,grzane wino”czar pegeeru” z czajników wlewano do musztardówek,toasty za wznosiły ciotki dewotki i święto jebliwe cnotki i porywały do tańca, w ich ramionach czułem radość bycia nauczycielem wiejskim I tak rozpoczęta społeczna praca k , doprowadziła na stanowisko powiatowego sekretarza związku Młodzieży Socjalistycznej, w Lidzbarku Warmińskim. Nie krytykuj nie podskakuj,siedź na dupie i potakuj,a nietknięty dożyjesz renty,partię,oklaskuj-radził doświadczony leśniczy , Kiedyś jednak z mównicy palnąłem„nie ilość,a jakość , nie słowa,a czyny się liczą, ilość zamienia się w brakoróbstwo i propagandę sukcesu .Odszczekaj, to samokrytyką,szkoda twojego talentu , prosił zwierzchnik partyjny-nie usłuchałem ,gdzie diabeł mówi dobranoc znów wylądowałem. Dzisiaj też monopol na sprawiedliwość,prawdę mają "nieomylni, w układach mafijnych,finansowych są nie do pokonania. Zmieniają nazwy banków,funduszy opcji politycznych i dalej macą łby kowalskich. A wiadomo w mętnej wodzie najlepiej łowić ryby! To co z run i zgliszcz , dźwignięte,i to budowano ponad czterdzieści lat,opluto cynicznie. Bierut,Gomułka,Gierek,Jaruzelski ,na potępienie wieczne,a na piedestał przydupasy watykańscy i milusieńki wielkiego brata za oceanu , zdrajcy Kuklińscy,i,mordercy powstania warszawskiego,żołnierzy wyklęci ,pochylone sztandary z emblematem wiecznie cnotliwej nad nimi .Co dobrego dla ojczyzny zrobili,?- Miłością bliźniego naród zniewolili, skłócili. Gdzie ta polska jedna rodzina wielka? Całowanie ziemi JP2 i słowa "nie lękajcie-dziś funta kłaków nie warte! ,Katastrofa pod Smoleńskiem ", wątpliwej elity narodu ważniejsze od poprawy polityki socjalnej najuboższych. Polska może być biedna byle była katolicka i najważniejsze alleluja i do przodu-powiedział pomazaniec boży o Rydzyk Amen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz