piątek, 27 września 2013
.Z piersi wyssali matek boga,honor i ojczyznę, i za te zwodnicze słowa ginęli, Monte Casino,Lenino,łagry i powojenne ,bratobójcze zmagania.Im,akowcom," wyklętym żołnierzykom" salut,a tym co po wojnie dźwigali z ruin kraj,gromili szabrowników bez pomocy królowej Polski,j wiecznie dziewicy,ale likwidowali nierówność społeczną,analfabetyzm,żarówki wkręcali ,gdzie diabeł mówił dobranoc. dziś hańba i szyderstwo! .
Jedni bohaterzy,męczennicy na cokołach stoją,drudzy zdrajcy,pachołki
Moskwy opluwane.Judaszowskie słowa z piersi matek- ością niezgody,jedni chcą więcej boga, drudzy honoru i władzy, ojczyznę wolną-wołają-racz dać o pani, Od zawsze tak było i będzie dopóki władze nad duszami kowalskich cnota wieczna z Jasnej Góry miedz będzie
.Ty i ja,chociaż dzielą nas lata doświadczeń nazywamy to czystym kurewstwem.Zniewolona Polska miłością bliźniego,wartościami katolickimi, dupy daje zdeprawowanemu Watykanowi i zdemoralizowanemu biznesem wielkiemu bratu za oceanu. ,a kowalskim ?Gówno i bezimienne groby .
Poniektórzy,bliscy ubolewają , że takie poglądy mamry , doświadczenia,a nie dzwony kościelne i gruszki na wierzbie to uczyniły . Tworzymy własną ojczyznę , w myślach i uczynkach, w obronie jej murem stoimy! I co obca przemoc wzięła-szablą odbierzemy- nie śpiewamy.Nie skowyczymy pod krzyżem i manifestacjach ulicznych.Ojczyzna u nas nie brzmi dumnie.Komu daje dupy, ,kogo wzbogaca,a kogo na śmietnik wyrzuca,pozbawia szans na godną starość wiemy aż do bólu.Mamy za duże emerytury by z głodu zdechnąć,a za małe by godnie żyć i chwalić tych skurwieli co nad nami.Kryterium prawdy- doświadczenia.!
Pod figurą wiecznie cnotliwej współbraci gnoją,a pieprzą o wartościach,miłości bliźniego., rozgrzeszają . judasze ,zboczeńcy kowalskich
.Spowiadamy się wiec tylko przed sobą! To nasz dar natury . Łączy jak tantryczny seks, bez pokuty i strachu!Tam tylko Jezus i Maria Magdalena ,i Lucypera w owocu pożądania .
Wyobraźnia bezwstydnością sięga głębi -kiedy czekam na taka spowiedź z tobą moja mila !
W pulsujących falach .Kwitniesz Latosem, płomieniem zniewalasz.
Ty nie panna ,a ja nie kawaler.Z nieudanych związków,zwichrowanych życiorysów rodem. Los ofiarował nas sobie.Ty to ja,,kreślimy na wspólnym niebie najdroższe nam wartości.,a
moralność katolicka - dla kowalskich zastawiamy,to ich opium!,Tworzymy swoją rację , zmienimy tym, siebie tak,że słowa z ambony i ględzenia władzy nam zwisają w okolicach,gdzie plecy kończą szlachetna nazwę..Kiedy się spowiadamy , iskrzy i czas mdleje i czuje się nieśmiertelność-!Naszą spowiednik lasy co wiecznie śpiewają,podróże dalekie,wspólne marzenia i sny-
Nie metryka ,a hardość ducha, na przekór ,zadymkom i pielgrzymkom tam nas pędzi, tam uciekamy od prozy dnia. Sprzedawców paszportów do nieba,hodowców gruszek na wierzbie omijamy na kilometr. Skrzydła, wspólne loty -to ,nasz sposób na życie..A zwichrowana przeszłość,zloty i upadki osobiste?. Zmieniliśmy o nich wspomnienia.Bywają jednak chwile smutku,samotności ,jak w każdym życiu..Ale ..
!
Uśmiech twój - niebo w oczach- zatrzymuje, złowieszcze działanie czasu,,..
rozwiera skrzydła, do lotu Kto wędruje we dwoje ,żyje dwa razy dłużej .Za mienione podróże,za ,ogród marzeń,za zielone listki nadziei, dziękuje ci moja jedyna i niepowtarzalna podróżniczka i proszę o jeszcze.Mój świat i pieśni srebrny zdrój i wszystek czar przeżytych lat to ty i tylko ty!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

