niedziela, 20 października 2013

Spotkanie z duchem Trudno być dobrym człowiekiem,a jeszcze trudniej dobrym Polakiem Jak z bicza strzelić-przeleciał kolejny rok pełen wrażeń ,przychylność środowiska -, dodawały animuszu. Maleńka wieś oddalona od miasta złą droga była namiastką tej kresowej z mojego dzieciństwa , brakowało tylko Brzezinki srebrzącej rybami ,ale poniemieckie stawy,a dalej jeziora, i grzybne lasy- tchnęły podobną sielanka,w nich tez bilo zielone serce przyrody. Stałem w sadzie i myślałem,ze tu mojej miejsce,,tu mój dom , na szkolnej ziemi plony uprawię,przyrodnicze kolko zainteresowań- założę,a takie były w modzie.Wychowanie przez prace priorytetem,rożne inwestycje świtały w głowie,nawet pasieka jaką ojciec miał na kresach Konradem Wallenrodem,czy prostolinijnym z otwartą duszą być_ wiedziałem,,że szczerość nie popłaca.- doświadczyłem to na własnej skórze nadto! ..Każdy napotkany mundur wzniecał niepokój.ale tu przychylna atmosfera.Wracałem czasami autobusem z niedzielnej balangi , na przystanku czekały na mnie ,śnieg prószył podążały na skróty śpiewając "tańcowała igła z nitką. Woźna na nasz widok "dzięki Bogu zguba się odnalazła"mówiła i garnek gorącego mleka z miodem stawiała, . I serce zniewala ta wienz.Szkoła dla - mieszkańców otworem stała .Pisałem im wszelakie prośby do władz . i popijałem nalewkę babuni. Zajęcia w plenerze -atrakcja stały się , fale jeziora bajki o rusałkach szeptały, bosy po nich z dziatwą biegałem , w lesie tłumaczyłem,że krasnale śmieją -bo mech im pupy łaskocze...,jesień strącała liście, za oknem śnieżna biel,a nie nudno- było. kursy analfabetów kończyły, zaczynały inne oświatowe .Chwile wolne w późnej porze, , czytałem Poemat pedagogiczny Makarenki,a zegar ścienny pamiętający czasy Wilhelma wybijał kuranty, pewnego razu jego dzyń,dzyń zagłuszył łomot . Czyżby sławetne duchy -pomyślałem speszony? Ale ,przez szybę zobaczyłem faceta w mundurze i serce skoczyło do gardła,Pewnie ubek,, o tej porze zwykle zwijali niewygodnych. Kiedy otwierałem drzwi usłyszałem głos -. lenniczy u bram twoich panie stoi. . Postawił na stole butlę gorzały z torby wyjął pieczoną dziczyznę , dubeltówkę oparł na parapecie okna.,a płaszcz rzucił niedbale na łózko,po czym rzekł. .jestem Jurek,,a ty nie musisz przedstawiać, wszystko wiem z powiatów ki . Jak z duchami?Spoko-odpowiedziałem. No to siup na ich pohybel i wrogów socjalizmu- ..I pod dziczyznę jak szwagrowie w żydowskiej knajpie siup i siup. Postawiłem nalewkę babuni, rozluźniła język , protokołowałem w pomięci jego .informacje o miejscowych ślicznotkach i nauczycielkach co od duchów nago wialy -Patriotyczne były-dlaczego pytałem? ,Z wisielca robiły powstańca, francuskim mistrzowsko władały, mozg dęba stawał.Jak nocowałem łózko skrzypiało ,ale ducha nie było.- rzekł i wychylił szklanicę na Kresach też ich balem , w okno pukały i miały wygląd enkawudzistów. nie wyglądasz na cmoka za Buga, mówisz poprawną polszczyzną+ripostował studiowałem w renomowanych uczelniach, w których +dociekał min we Wronkach i Rawiczu,+wyjaśniałem Gomółka ,zrehabilitował, liczy się tylko tu i teraz-powiedział pojednawczo, ,na rzut kamienia, dwie siostry patriotyczne, do tańca i różańca mam , młodszą , tabliczki mnożenia nauczysz ,,zapomnisz o przeszłości. Spojrzał na zegar , pora z tego dwora-, o tych klockach potem powiedział Zamknąłem za nim drzwi , zgasiłem lampie, o duchu myślałem ,odruchowo.pod poduszką znaleziony niemiecki bagnet położyłem i nieznajomą młodszą siostrę tabliczki mnożenia w myślach uczyłem . z pieca migały mdłe płomyczki ,ogarniała błogość przeistaczała w rokosz senna i wtedy nagle poczułem ...lodowaty dotyk , przed oczyma zobaczyłem postać w, bieli, pochylała się nade mną ,strach paraliżował, palcem ruszyć nie moglem,a zimne dłonie błądziły po twarzy ,zrzuciły kołdrę na podłogę,i wtedy ciepły oddech z zapachem mięty musnął w nozdrza.To nie duch , na oślep- bagnetem dźgnąłem Rozległ si e jęk,a biała postaci osunęła się obok łózka, zamierzałem ugodzić jeszcze raz,ale błagalne „nie zabijaj powstrzymało zamiar. W świetle Księżyca poznałem ,była to znajoma z widzenia,nie raz przychodziła na zebranie rodzicielskie,chociaż nie miała dzieci,siadała w ostatniej ławce, ze smutną twarzą .Czemu pani przychodzi-pytałem ?- ot tak -posłuchać-ripostowała. . Zdarłem z niej białe prześcieradło, z ramienia ciekła krew , zabandażowałem ,rana, nie głęboka ,, wytarłem bagnet z krwi, błyszczał złowieszczo , i nie wiedziałem co dalej począć,a ona " dygotała jak galareta ,daruj,daruj,-błagała" z przerażeniem patry la na bagnet .Zamknij się ryknąłem. i jak kiedyś śledczy do mnie wycedziłem przez zęby "kurwo-jeśli życie miłe-śpiewaj jak na spowiedzi-,jak wlazłaś.,dlaczego straszyłaś... przez okienko w piwnicy ,-wyjaśniła I plącząc opowiedziała powody niecnego występku - Warmiakami byli ,na Polaków czekali w tej szkole ,a kędy uciekli Niemcy, matkę , siostrę i ją na tych ławkach gwałcili ,a ja ,oficer wywlókł na ogród i kiedy w usta wsadził ugryzła,aż krew trysnęła, umknęła do stawów,zanurzona w szuwarach słyszała jęki siostry i wołanie matki Jezu ratuj nas' samochodami odjechali, z szuwarów wywlekła , na ławkach leżały nagie, martwymi oczyma patrzyły w sufit.,a wokół nie było żywego ducha , grzebiąc ich w sadzie znienawidziłem Polaków+powiedzenia szlochając Rano woźna na podłodze, zauważyła plamy krwi .Co się stało-? -krew pociekła z nosa . I cala wieś wiedziała,ze mnie z nosa krew leciała. A babka od Aldonki przyniosła znów nalewkę , Duchowi napisałem prośbę o wyjazd do Niemiec ,poskutkowała,,,. Żegnając się łzy jej leciały . Z Berlina przysyłała pocztówki w każda rocznicę tego zdarzenia. Kiedyś szef powiatowego urzędu bezpieczeństwa zapytał czemu ta zdzira,co polskie zdradziła pocztówki przysyła? -, zapytać duchów. macie dostęp wszędzie .odparłem . Za Gierka duch do Berlina zaprosił jej przyjaciele klaskali w dłonie, Maine Gott. Maine Gott" wołali,,na Aleksander Plac prowadziła po rękę,pomarszczona twarz,jak duch w operze wyglądała”W prezencie przywiozłem motorower "Simson" Minęło pol wieku od tego wydarzenie i wiele zawirowań przeżyłem,,ale o szkole ,jednoklasowej nie zapomniałem. W wieku emerytalnym odwiedziłem, stała z powybijanymi szybami, tylko lipy ,pachniały jak w tedy miodem,Jakiś pan zapytał kogo szukam „tego co przeminęło z wiatrem”wyszeptałem, ze smutku W sadzie , wśród starych drzew kapliczka z napisem "wybacz im Jezu"stała, kto ją postawił? -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz