piątek, 27 września 2013
sobota, 24 sierpnia 2013
Bog i człowiek
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Ojczyzna
środa, 6 kwietnia 2011
Bydło
Rozhisteryzowani i chciwi władzy, pięćdziesięcioletni faceci uważają się za męczenników, bo dwadzieścia parę lat temu
glina ich pałowała, ganiali po ulicach, bo spali na styropianie, a teraz bezczelnie stroją się w piórka bohaterów i nawzajem rzucają się do gardła w walce o miejsce przy żłobie.
Tym ludziom komuchy władzę prawie na talerzyku dali, a mogliby takich Kaczyńskich, Macierewiczów nie internować, a porostu skazać, zlikwidować...a teraz wpisują w swoich CV - więziony politycznie, czy jakoś tak.A jak sejm z tej zgrai sklecony uchwalił,ze stan wojenny nie jest zgodny z prawem,zaczną dopiero doić budżet milionowymi odszkodowaniami,to przecież takie modne i na czasie.Padł po pijaku,ale służbowo leciał do Katynia -miliony walą krewnym i pociotkom.
.W stanie wojennym siedzieli sobie w ciepłych pokoikach, z kocykiem
i spokojnie przeżyli ten okres, w którym zwyczajni 50 latkowie naprawdę ryzykował życie, biorąc udział w strajkach,
. Co dziś widzimy? Ano właśnie Ci, którzy spokojnie przyczaili się w Strzebielinku i innych miejscach
"wczasów" najgłośniej wołają, że to oni walczyli i to im należy się największy szacunek. Ci zaś, którzy ginęli, Ci którzy
ryzykowali, dziś "klepią biedę" Powiedzcie jakim prawem pasożycie ,co nic nie zrobili siedzą przy korycie? Jakim prawem jednym wypłaca się pensję za miesiąc "pracy" 30 tysięcy złotych a inny dostaje 1380 zł? Powiedzcie czym
do cholery różnią się żołądki jednych i drugich? Jakim prawem jeden Polak , aby pochować mamusię dostaje po 40 latach odkładania 2500 zł - słownie dwa i pół tysiąca zł, a ktoś inny,
też człowiek po utracie swojej dostaje 250 000, słownie 250 tysięcy złotych?
Jednego mamusia czy tatuś, albo brat czy syn umiera w cierpieniach i dostaje 2500 i żeby było
śmieszniej proponuje mu się kredyt, aby godnie pochować swoje ukochane osoby, inni na to samo
pochowanie kochanej osoby potrzebują 250 tysięcy złotych!!
Rodziny osób, które zginęły w Smoleńsku albo w katastrofie KASY jakim prawem bogacą się ? Dlaczego jesteście tak bezczelni i wołacie o tak wielkie pieniądze. Dla mnie jesteście złodziejami i oszustami żądając 100 razy
więcej od nas też Polaków. Czy wy jesteście 100 razy cenniejsi, 100 razy bardziej wartościowi, czy macie 100 razy większy ból po utracie swoich krewnych? Dla mnie jesteście chamami i teraz proszę mnie oddać do sądu ,jesteście złodziejami i naciągaczami bo sami sobie ustalacie prawo i sami sobie nigdy nie dacie zrobić krzywdę.Dwadzieścia lat czekam na rekompensatę ziemi zostawionej na kresach,pięćdziesiąt piec lat noszę kule ubowska w ramieniu(na podstawie komentarza do mojego artykułu)
Poleć artykuł: Ustaw jako status na GG Wrzuć na Wykop.pl Wrzuć na Twitter.com Opublikuj na Facebook
Podobne artykuły
63
Polskie absurdy
Wiecej: http://www.eioba.pl/a/32v4/
czwartek, 17 marca 2011
Wspomnienia
O duchach i gwiazdach szczęśliwych
Szedłem krętą ścieżką przez wzgórze zarośnięte piołunem, na zboczu był głęboki dół. Tu leżą niechrzczeni bolszewicy z 1920 roku, ojciec z nimi walczył, powiedziała mama . Teraz pokutują i straszą, nie wchodź tam! Zabobonna jak każda baba , wierzyła w czary mary i piekielne moce.
Ale , kiedyś tam wlazłem. Nic, prócz pustego gniazda nie było. Nie taki diabeł straszny jak go malują, myślałem wspinając się po zboczu i kiedy głowa wystawała z jamy niewidzialna siła przytuliła do ziemi, ściągnęła na dół. Ze strachu narobiłem w portki. Wykaraskałem się na wierzch, to zawirował wiatr, jak rój pszczół uniósł suche liście w gorę, a potem porwał i mnie, spadłem na ziemię rozbijając nos.
Nastała cisza , niebo błękitne bez chmurek, drzewa nie kołysały się, na rzece płynęła spokojnie woda. Do domu wróciłem migiem z rozbitym nosem i śmierdzącymi portkami. W domu nic o tym nie mówiłem. Miejsce to omijałem jak diabeł święconą wodę!
Każdy śmiałek ponoć miał podobne perypetie. W nocy chowałem się pod kołdrę, ale wyobraźnia widziała niechrzczonych, rogate łby poszturchiwały w bok i budziły ze snu. Dorośli straszyli tymi bolszewikami, a ksiądz w kościele i pop w cerkwi po drugiej stronie rzeki wznosili modły o spokój ich duszy... Źli ludzie straszą i po śmierci - mówiono. Odprawiano czary mary, by najdalej ich odpędzić od zagród.
Najlepsza w tym garbata babcia spod lasu, co mieszkała z wnuczkiem. Paliła jakieś zioła i szeptała "a kysz, a kysz", a ludzie kładli jej do koszyka jajka i osełki masła, żegnając się dziękowali za pomoc.
Ale potwory się lęgły w głowach dzieci i dorosłych jeszcze długo, zaczęły dopiero znikać za okupacji, kiedy przekonano się, że nie ma gorszego diabla niż człowiek, piekło czyni i ogniem nienawiści poraża drugiego, pali żywcem, wykłuwa oczy.,wyrywa złote zęby
Wtedy z utęsknieniem czekałem na powrót ojca z Łotwy. A kiedy wrócił zapytałem -Tato, bolszewicy są niewidzialni? - Ależ nie - odpowiedział - moja szabla widziała ich głowy z daleka. - A duchy straszą? - Ludzi należy się bać, jak dorośniesz to zrozumiesz, że na ziemi piekło zrobią,, gaszą gwiazdy nadziei . A nad rzeką, trąba powietrza ciebie uniosła, a nie żaden bolszewik, każdego lata tak się dzieje.
Ale spałem z ojcem, jego głośne chrapanie odpędzało piekielne moce, łowiłem z nim ryby we śnie, słuchałem opowieści o pracy u Łotysza.
Wieczorem mama śpiewała o szczęśliwej gwiazdce, a ojciec przygrywał na harmonii. Błądziłem wzrokiem po niebie szukając jej . A piosenka leciała po łąkach, na wzgórza i rzekę. Słuchały jej ryby i ptaki, niebo i ziemia. Sąsiedzi siadali na ganku i też nucili patrząc tęsknym wzrokiem na roziskrzone niebo.
Biedni szukają szczęścia w niebie śpiewała, prosiła gwiazdę o lepsze jutro. Kończyła koncert słowami "pokazują gwiazdy innym, a swojej nie mogą znaleźć, szukają cale życie i umierają w nieświadomości. Mamy dawno nie ma, a słowa wciąż żywe.
W dzieciństwie błagałem aniołów o gwiazdkę. I szukałem jej w szkole, w miłości, pracy, alkoholu. I kiedy liście na drzewie życia pożółkły i wiatr je strąca, dostrzegłem ją dopiero w sobie.
I mniej cierpię, i wierzę, że poszukiwanie radości na zewnątrz prowadzi na manowce, a niespełnione oczekiwania wtedy rozczarowaniem i okazją do picia i mordobicia.
"Czasu nie zatrzymam i straconego nie wskrzeszę, natomiast każdą chwilę mogę wykorzystać dla siebie bez , zazdrości i złości! Złość to mszczenie się na zdrowiu przez głupotę innych. "Na ziemi więcej głupoty niż gwiazd i nikt jej nie policzy, a ileż przez nią goryczy-śpiewała wtedy mama!
Teraz ogród, hamak i rybki w oczku wodnym - moim szczęściem , tam śpiew mamy słyszę , a gwiazda w sercu płonie ,w tak niezwyklej podroży, co wskrzesza nadzieję

