sobota, 24 sierpnia 2013

Bog i człowiek

Rajski ogród z piersi matek wysysamy , do niego chrzciny,komunia,bierzmowanie ostatnie namaszczenie prowadzą!. Módl się i pracuj,a raj posiądziesz-powiadają boscy ogrodnicy tego przybytku rokoszy wiecznej . Prócz katolickich ogrodników i stróży duszy naszej konkurencyjnych,bluźnierczych ,heretyckich multum... Allacha raj , gwarantuje wino i huryski tym co za niego giną i mordują innowierca ,Buda miłość tantryczną w kształcie łato-su lansuje.A nasi- towarzystwo wszystkich świętych w wniebowziętych.Gdzie większe szczęście od tego- pytają ogrodnicy z Radia Marii-?Nieustannie patrzeć jak JP2 i rodacy tłuką kacapów za Katyń,ściętą brzózkę pod Smoleńskiem,jak w swoim rajskim poletku liżą cnotkę wieczną królowej Polski Ogrody proroków,w nich haremy i harfy grały.Wiszące Hammurabiego, dla Semiramidy to już legenda. Współcześni włodarze nie budują takich,a biznes liczy się -Za pieniądze gosposie, księdzu świadczą usługi, małolatki śmietankę zlizują im z kolanka i nie tylko z kolanka. Watykańskie,królewskie ,magnackie,szlacheckie, z podobną intencją budowano .Altanek,tajemnych przejść, sekretnych ustroni tam wiele,w romansach ,piosenkach wciąż żywe. Tylko chłopskie z malwami, ,niezapominajkami , marzeniami kwitły,w jednym listku zielonym w nich brzózki wiosnę z daleka niosły, szumem liści, wiarę w człowieka sączyły, łzy chłopów pańszczyźnianych, suszyły,gdy prawo pierwszej nocy pan ich miał. Takich ogrodów ,jak prawdziwych cyganów .. nie ma.a -pąsowe róże z nowobogackich ogrodów tego nie powiedzą.Więdną za ich daczą,gdy słyszą wołanie daj na bułkę,daj na mleko-spieprzaj dziadu-ochroniarze szczują głodnych psami.. Tak strzeżonych jak i rajskich nie pragnę . Patrzeć na owoce zakazane,słuchać śpiewów świętych Polakowi razem z JP2 całować chmurki u stóp bozi,liżąc wieczna dziewice,pic wino z wody zrobione? W nowobogackich na zapałkę strzyżonych gorylem się truć i dymać damy z towarzystwa,politykować ,którą partię wspierać,z jakim bossem wznosi toasty, jak położyć na łopatki konkurencję w biznesie? W swoim ogrodzie marzeń kontemplować raj tu i teraz to zbawienie od wszelakiej zarazy zwanej wartościami Środ gwiazd szybować... I pluć na wszystkie uprzywilejowane ogrody ze,strzyżoną trawką i ochroniarzami.Tam -nie ma marzeń o szczęściu ino wartości liczone w dolarach.Zakodowane konta w bankach watykańskich,szwajcarskich -nie prowadzą do nieba,demoralizację sieją .Tam Marie Magdaleny u stop klęczą ,lody robią bankierom! Nieskażone skrawki ziemi, nad Amazonką, syberyjska Leną łączą serca z rozumem.W Sri lance, na czerwonych piaskach tubylec aloesem plecy namaszczał , a budda,Alach i Szus po falach wzburzonych z Jawnogrzesznicą swawolili.Czułem wtedy jak bije gorące serce przyrody,jak rozum z sercem mosty porozumienia budują...Miałem wolny świąt w ramionach... ..Ale krwiożercze szpony cywilizacji , cuda atomowe,plastykowe,elektroniczne i tam już sięgają...Złaził onegdaj z drzewa ,a rozrabia jak piany zając w kapusie,w kosmos mknie, a drzewa umieraj stojąc ,kukułki giną, żurawie ,nad moją Brzezinką rozlewisk nie mają ,dławią chemią. A on patrzy i palcem nie kiwnie,koło dupy powiewa oj żal! Rozum , inteligencja i miłość u niego,jak garbaty do ściany . Tyle czasu od stworzenia świata minęło, a on w zbiurokratyzowanym niebie nie ma pojęcia co to znaczy ro spacz istnienia ,że człowiek człowiekowi wilkiem i najkrzywiej zbrodniarzem,podcina gała na której siedzi,morduje przyroda,której czaszką jest.Matematyka nie policzy ile istnień do ciebie i diabla posłał,więcej na pewno inż ty w potopie i innych działaniach w obronie warto sci kamiennych tablic .Mijają kolejne wieki i dupa blada,twoi namiestnicy ziemscy nie przestrzegają ich ustaleń.,a wymogi niebotyczne maluczkim stawiają.Gdzie obrońca,przyjaciel i pocieszyciel ich,na krzyżu u babci klozetowej/? Gdzie wołam w niebo glosy na krawedzi życia-a echo odpowiada-szukaj w sobie,to jedyna deska ratunku,by spaść w przepasce nicości z podniesionym czołem

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Ojczyzna

Nie moja wina,że urodziłem się tam i wtedy, nikczemność,głód poznałem,za kromkę chleba dziedzicom dłoń całowałem , widziałem śmierć nie jeden raz. , Sanacyjne,bolszewickie,niemieckie moce o losie decydowały , a na ziemiach odzyskanych ludowe ,istnym rajem na początku były- , niczym nie przypominały tm tej biedy , ucz się rozmawiać i pisać po polsku-a przestaną nazywa kacapem-radziła mama. Minął rok,a może dwa , gaworzyłem lepiej niż rówieśnicy z nad Wisły,jak ubowcy szukali sprawców zamachu na lokal Zborczyc, poprawna polszczyzną do nich waliłem" uciekli do lasu, a ojciec sprzedawał piwo, ale i tak zamknęli restaurację nam i zburzyli młyn wodny . Zakipiała wówczas ułańską krew w żyłach moich .Nie warto synku,za mało jednego życia na sprawiedliwość,.. . ucz się lepiej rzemiosła-, polityka to kurwa .W dwudziestym roku życia .jednak się zadałem z tą kurwą, pięć lat ją kochałem " za kratami i gdyby nie Gomułka z miłosci tej ziemię dawno bym gryzł .Najgorsza rzecz -to przesyt w milosci bez wzajemności.a takiej i dzisiaj wiece niż dobroci. . Świadectwa, akt tej milosci Instytut Pamięci Narodowej,mimo monitów nie odnalazł, inwentaryzacja tropów katyńskich, rusofobia widocznie ważniejsze niż na takie błahostki . Pamiętam miejsca w ktorych uczono mnie kochać władzę ludową, szanować ją i bać się nauczycieli było multum,chcę poznać ich nazwisko -prosiłem wielmożnych z IPN,a oni na to " świadkami udowodni,kula w ramieniu,złamany nos,to za mało , przeżyłaś - to wola boża,ale nie uprawnia do "żołnierzy wyklętych",powinni się nazywać przeklęci-ripostowałem i przestałem ich nachodzić . Dzisiaj kandydaci do nauki milosci w kolejce czekają brak miejsc dla nich w tedy , konstytucja gwarantowała, "praca i nauka zaszczytnym obowiązkiem była."Studiowali mel orację,karczowanie lasów, wydobycie węgla,przy czym za naukę przez pracę płacono, skracano o połowę Teraz służbę postpenitencjarny kształtują kapelani ,kto załapie na wieczną dziewicę, pod celą telewizorkiem resocjalizuje się i przedterminową wolność ma zapewniona i ułaskawienie prezydenta tez , o chuliganach pamiętają prezydencji bardziej niż o zwykłych śmiertelnikach,w Radomiu ponoć istny ośrodek wczasowy im fundnęli . mordę rozkwasi i biczyc na ułaskawienie -miłość blizniego prezydentów wielka. A umie było gorzej wtedy, po rehabilitacji w szkole wiejskiej prac owalem ,i przez rok,a może dwa w "Poniatowice " się meldowałem,a potem ślizgałem po szczeblach drabiny spolecznej,zastępcą nawet komendanta OHP- bylem, inspektorem kontroli finansowej robiłem ,nie kryty kowalem,potakiwałem,na wiecach klaskałem i nie kopnięty doczekałem się renty,mam ogrody marzeń,psa,drugą żonę i wspaniałą przyjaciolkę , nie spełnione oczekiwańia źródłem rozczarowań były ,ogienkiem palą duszę już tylko te- zawiodłem rodziców ,nie wiele dałem, a tak wiele im zawdzięczam, a najbardziej zal młodości- zniszczylem dla idei fixe. I nie ważne,że los tak zadrwi,nic jednak be dziczeje bez przyczyny.I to,że u schyłku życia poznałem , bratnią duszą,podrózniczkę, z nekiem nie miałem ,tyle fascynujacych wędrówek, co najpiękniejsze tobie moja droga Aniu zawdzięczam! Z zwichrowanej przeszlosci mojego pokolenia młodzi wyciągają wnioski w wiekszosci ,wypaczone,nieobiektywne.Ale to nie ich wina ,tylko tych co nad nami.O wnioski konstruktywne jak jak o recepty na szczęście nie łatwo. Wiem,ze gdyby i tysiąc lat zło awista się nie zmieni,a sprawiedliwsi ze świecą nie znajdziesz wzorce moralne podyktuje władza,a mafia kościelna, ma monopol na miłość blizniego i grusze ki na wierzbie ,kto ma takiego w rodzie-bieda nie ubodzie,z diet,nagród,dotacji i refundacji wzbogacą,podróże reintegracyjne do krajów egzotycznych i do bram watykańskich - na koszt podatnika zaliczą.Z tej przyczyny tak zawzięcie o to kuprytu walczą,na jedno miejsce w parlamentarni tysiące kandydatowi.Nie długo wybory,wszystkie chwyty dozwolone, kasa- to katolickie wartości i tylko to się liczy,a nie kowalski . Polityk kurwa, słyszałem od ojca,a zaśpiewaj dziadu, Polska kosciolem od prezydentów.Mam ich teraz w dupie,umrę w ojczyźnie bez honoru,boga i sumienia!

środa, 6 kwietnia 2011

Bydło

Rozhisteryzowani i chciwi władzy, pięćdziesięcioletni faceci uważają się za męczenników, bo dwadzieścia parę lat temu
glina ich pałowała, ganiali po ulicach, bo spali na styropianie, a teraz bezczelnie stroją się w piórka bohaterów i nawzajem rzucają się do gardła w walce o miejsce przy żłobie.
Tym ludziom komuchy władzę prawie na talerzyku dali, a mogliby takich Kaczyńskich, Macierewiczów nie internować, a porostu skazać, zlikwidować...a teraz wpisują w swoich CV - więziony politycznie, czy jakoś tak.A jak sejm z tej zgrai sklecony uchwalił,ze stan wojenny nie jest zgodny z prawem,zaczną dopiero doić budżet milionowymi odszkodowaniami,to przecież takie modne i na czasie.Padł po pijaku,ale służbowo leciał do Katynia -miliony walą krewnym i pociotkom.

.W stanie wojennym siedzieli sobie w ciepłych pokoikach, z kocykiem
i spokojnie przeżyli ten okres, w którym zwyczajni 50 latkowie naprawdę ryzykował życie, biorąc udział w strajkach,

. Co dziś widzimy? Ano właśnie Ci, którzy spokojnie przyczaili się w Strzebielinku i innych miejscach
"wczasów" najgłośniej wołają, że to oni walczyli i to im należy się największy szacunek. Ci zaś, którzy ginęli, Ci którzy
ryzykowali, dziś "klepią biedę" Powiedzcie jakim prawem pasożycie ,co nic nie zrobili siedzą przy korycie? Jakim prawem jednym wypłaca się pensję za miesiąc "pracy" 30 tysięcy złotych a inny dostaje 1380 zł? Powiedzcie czym
do cholery różnią się żołądki jednych i drugich? Jakim prawem jeden Polak , aby pochować mamusię dostaje po 40 latach odkładania 2500 zł - słownie dwa i pół tysiąca zł, a ktoś inny,
też człowiek po utracie swojej dostaje 250 000, słownie 250 tysięcy złotych?
Jednego mamusia czy tatuś, albo brat czy syn umiera w cierpieniach i dostaje 2500 i żeby było
śmieszniej proponuje mu się kredyt, aby godnie pochować swoje ukochane osoby, inni na to samo
pochowanie kochanej osoby potrzebują 250 tysięcy złotych!!

Rodziny osób, które zginęły w Smoleńsku albo w katastrofie KASY jakim prawem bogacą się ? Dlaczego jesteście tak bezczelni i wołacie o tak wielkie pieniądze. Dla mnie jesteście złodziejami i oszustami żądając 100 razy
więcej od nas też Polaków. Czy wy jesteście 100 razy cenniejsi, 100 razy bardziej wartościowi, czy macie 100 razy większy ból po utracie swoich krewnych? Dla mnie jesteście chamami i teraz proszę mnie oddać do sądu ,jesteście złodziejami i naciągaczami bo sami sobie ustalacie prawo i sami sobie nigdy nie dacie zrobić krzywdę.Dwadzieścia lat czekam na rekompensatę ziemi zostawionej na kresach,pięćdziesiąt piec lat noszę kule ubowska w ramieniu(na podstawie komentarza do mojego artykułu)

Poleć artykuł: Ustaw jako status na GG Wrzuć na Wykop.pl Wrzuć na Twitter.com Opublikuj na Facebook
Podobne artykuły

63


Polskie absurdy

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/32v4/uchwalili-sobie-prawo#ixzz1IkDiUDTO

w związku z: Uchwalili sobie prawo (wyświetl w Google Sidewiki)

czwartek, 17 marca 2011

Wspomnienia

O duchach i gwiazdach szczęśliwych
Szedłem krętą ścieżką przez wzgórze zarośnięte piołunem, na zboczu był głęboki dół. Tu leżą niechrzczeni bolszewicy z 1920 roku, ojciec z nimi walczył, powiedziała mama . Teraz pokutują i straszą, nie wchodź tam! Zabobonna jak każda baba , wierzyła w czary mary i piekielne moce.
Ale  , kiedyś tam wlazłem. Nic, prócz pustego gniazda nie było. Nie taki diabeł straszny jak go malują, myślałem wspinając się po zboczu i kiedy głowa wystawała z jamy niewidzialna siła przytuliła do ziemi, ściągnęła na dół. Ze strachu narobiłem w portki. Wykaraskałem się na wierzch, to zawirował wiatr, jak rój pszczół uniósł suche liście w gorę, a potem porwał i mnie, spadłem na ziemię rozbijając nos.
Nastała cisza , niebo błękitne bez chmurek, drzewa nie kołysały się, na rzece płynęła spokojnie woda. Do domu wróciłem migiem  z rozbitym nosem i śmierdzącymi portkami. W domu nic o tym nie mówiłem. Miejsce to omijałem jak diabeł święconą wodę!
Każdy śmiałek  ponoć miał podobne perypetie. W nocy chowałem się pod kołdrę, ale  wyobraźnia widziała niechrzczonych, rogate łby poszturchiwały w bok i budziły ze snu. Dorośli straszyli tymi bolszewikami, a ksiądz w kościele i pop w cerkwi po drugiej stronie rzeki wznosili modły o spokój ich duszy... Źli ludzie straszą i po śmierci - mówiono. Odprawiano czary mary, by najdalej ich odpędzić od zagród.
Najlepsza w tym garbata babcia spod lasu, co mieszkała z wnuczkiem. Paliła jakieś zioła i szeptała "a kysz, a kysz", a ludzie kładli jej do koszyka jajka i osełki masła, żegnając się dziękowali za pomoc.
Ale potwory się lęgły w głowach dzieci i dorosłych jeszcze długo, zaczęły dopiero znikać za okupacji, kiedy przekonano się, że nie ma gorszego diabla niż człowiek, piekło czyni i ogniem nienawiści poraża drugiego, pali żywcem, wykłuwa oczy.,wyrywa złote zęby
Wtedy z utęsknieniem czekałem na powrót ojca z Łotwy. A kiedy wrócił zapytałem -Tato, bolszewicy są niewidzialni? - Ależ nie - odpowiedział - moja szabla widziała ich głowy z daleka. - A duchy straszą? - Ludzi należy się bać, jak dorośniesz to zrozumiesz, że na ziemi piekło zrobią,, gaszą gwiazdy nadziei . A nad rzeką, trąba powietrza ciebie uniosła, a nie żaden bolszewik, każdego lata tak się dzieje.
Ale spałem z ojcem, jego głośne chrapanie odpędzało piekielne moce, łowiłem z nim ryby we śnie, słuchałem opowieści o pracy u Łotysza.
Wieczorem   mama   śpiewała  o szczęśliwej gwiazdce, a ojciec przygrywał  na harmonii. Błądziłem wzrokiem po niebie szukając jej . A  piosenka  leciała po łąkach, na  wzgórza i rzekę. Słuchały jej ryby i ptaki, niebo i ziemia. Sąsiedzi siadali na ganku i też nucili patrząc tęsknym wzrokiem na roziskrzone niebo.
Biedni szukają szczęścia w niebie śpiewała, prosiła gwiazdę o lepsze jutro. Kończyła koncert słowami "pokazują gwiazdy  innym, a swojej nie mogą znaleźć, szukają cale życie i umierają w nieświadomości. Mamy dawno nie ma, a słowa wciąż żywe.
W dzieciństwie błagałem aniołów o gwiazdkę. I szukałem jej w szkole, w miłości, pracy, alkoholu.  I kiedy liście na drzewie życia pożółkły i wiatr je strąca, dostrzegłem ją dopiero w sobie.
I mniej cierpię, i wierzę, że poszukiwanie radości na zewnątrz prowadzi na manowce, a  niespełnione oczekiwania wtedy rozczarowaniem i okazją do picia i mordobicia.
"Czasu nie  zatrzymam i straconego nie  wskrzeszę, natomiast każdą chwilę mogę wykorzystać dla siebie bez , zazdrości i złości! Złość to mszczenie się na zdrowiu przez głupotę innych. "Na  ziemi więcej głupoty  niż   gwiazd  i nikt  jej  nie policzy,  a ileż przez nią goryczy-śpiewała wtedy mama!
Teraz ogród, hamak i rybki w oczku wodnym - moim szczęściem , tam śpiew mamy słyszę , a gwiazda w sercu płonie ,w tak niezwyklej  podroży, co wskrzesza nadzieję

w związku z: Strona nie znaleziona | niezalezna.pl (wyświetl w Google Sidewiki)

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Bog sie rodzi

Kto wie  ile dzieci żyje w rodzinach , pijących permanentnie a , ile wywodzi się z rodzin patologicznych?. Ile jest dorosłych dzieci alkoholików. Nad tymi pytaniami pochylić się, jak przed Chrystusem, rząd i jego mafia koalicyjna i ta z miłością szyderczą-opozycyjna .-winna się pochylić ,a potem przy stolach wigilijnych uginających się od jadła i picia walić” w gardła swoje za zdrowie wasze”
Kiedyś jako belfer w PRL- udzielałem takim dzieciom pomocy, kiedy Bóg się rodzi , a moc truchle nie wszystkim w oczach plonie radość , pod przewróconą choinką zamiast podarków od Mikołaja lezą puste butelki, a tatuś bije mamę, zrywa z niej ubranie i zakrwawioną gwałci na ich oczach.
Wchodziłem do takich nieszczęśliwych rodzin  w trojkach komitetów rodzicielskich i niosłem im zamiast opłatka spokój i ciszę nocną. Komunistyczna milicja zabierała pijaków na przymusowe leczenie.
.Wiem ,ze  i w tę noc wigilijną sąsiad ze swoją frajdą zabaluje,a dzieci jego   pod drzwiami ,na klatce  schodowej będą - oczekiwać narodzin Chrystusa .Milicja nie przyjeżdża, brak paliwa w samochodzie służbowym.,mimo to zadzwonię,jak w ubiegłą pasterkę do nich i poproszę o interwencję .
Ile takich  rodzin w osiedlu ,dzielnicy i stolicy?Tam dzieci ofiarami przemocy, świadkami awantur,wykorzystywane seksualnie. Dzieci alkoholików nie nienawidzą rodziców,wstydzą się ich,ze piją. Ten bagaż doświadczeń zabierają w dorosłe życie i mają w nim ciągłe problemy. Nie potrafią w porę zrozumieć co jest naturalne, i normalne. Kłamią ,chociaż mogą powiedzieć prawdę Są impulsywne,boją się zwierzchników,a przyjaciół o dziwo często szukają wśród alkoholików. Są do nich  lojalni,nawet gdy mają dowody,ze druga strona na to nie zasługuje. Korzenie alkoholu są rożne,nie każdy ,z tych samych motywacji dochodzi do niego. I nie każdemu udaje się wyswobodzić z jego destrukcyjnych szponów. I o tym winni pamiętać bracia katolicy wracając do domu z pasterki limuzynami z ochroniarzami .Trzeźwych świąt im nie życzę ,ale odrobinę dobroci dla ubogich z potrzeby serca,a nie propagandy miłości bliźniego



I o tym przy suto zastawionych stolach nie pomyślą, bo talerz i widelczyk z nożykiem posrebrzanym dla ,głodnego za dość nie uczyni,skoro posesja strzeżona elektronicznie, dwa kaukazy na podwórku kły szczerzą,a ochroniarz od bramy bezdomnego miotaczem gazu goni

Usługi i handel do imprezek świątecznych przygotowani lepiej niż politykierzy do medialnych ble ble ,oferują dobrodziejstwa na cztery fajerki,brać i wybierać bełkoczą propagandowe tuby.. Towary zwane podarunkami jak świeże bułeczki idą. Brak forsy?Kredyt od ręki dajemy,Święty Mikołaj w każdym domu ma być,bo miłość bliźniego nie ma podziałów klasowych wołają z ambon. Co to za święty,co za pieniądze podarki nierówne daje,a po drodze w łachmanach dzieciaków cygańskich nie uznaje,pytają bezdomni z dworca centralnego?
Gościnność staropolska tylko dla najbliższych i bogaczy. ,a zostaw się i postaw dla kowalskich,niechaj biorą kredyt i na raty kupują,by oko sąsiadowi zbielało z zazdrości. Teraz taka gościnność jest w modzie!
Odwiedzamy chory,bezdomnych i dary rozdajemy tylko w świetle jupiterów i medialnego ble ble. Z ,nieudacznikami z których los zadrwił, wtedy bogaci śpiewają kolędy,dzielą się opłatkami.
Bóg się rodzi moc truchleje,bełkoczą każdego roku w ich gronie.,a potem w apartamentach żrą,swawola i dziwki walą ,a kac moralny w dupie mają.
/A co to jest moralność,pyta wnuczek bogatej babci przy stole uginającym się od żarcia i picia/To choroba maluczkich,by mieli wyrzuty sumienia i chodzili spowiadać się za grzechy,dawali na tacę.
Powroty po takich sjestach do pracy i domu, niebezpieczne,kroniki policyjne o tym alarmują,ale zatrzymują tylko cienkich bolków, a świętym krowom salutują i skacowanych odwożą w apartamentowe pielesze.
Ile drzewek z bombkami splunęło podadzą media,a ile wycięto ich w lesie,by tradycji stało się zadość, ile wyrzucono potem na śmietnik, to może tylko bóg wie. Obrońcy przyrody,ochrony środowiska po świętach leczą kaca ,piszą wnioski do rządu o zwiększenia dotacji na ochronę przyrody,bo ona jest naszym zielonym sercem,argumentują i liczą tym samym na podwyżkę pensji. Ile takich darmozjadów tuczy się na podatkach kowalskich w rożnych fundacjach charytatywnych dla ich rzekomego dobra ?
Zbrodnia to niesłychana, każdego roku dla małego Jezusa wycina się hektary lasu , tylko górale po śmierci JP2 przestali wozić dorodne limby do Watykanu ,bo z jakiej niby racji frycowi zwanemu B6, drzewko dawać?Niechaj Bawarczycy mu teraz jodlują
Świętą się skończą, Nowy Rok za pasem,orędzie prezydentowi doradcy już rychtują,w nim gruszki na wierzbie i nowe ble ble obiecują,rodacy uwierzcie mnie,jam nie kaczor,a komarowski z rodu możnych , ministrantem byłem i w Lechoniu kleryków uczyłem ,w między czasie pięć katolików spłodziłem
A od stycznia wzrost kosztów utrzymania ,nowy VAT po kieszeni kowalskiemu walnie,a ksiądz po kolędzie do chatki wejdzie,Jezusa z mateczką dziewicą zostawi dziatkom ,ucałować krzyżyk da i wodą święconą od siedmiu boleści kąty cztery pokropi ,pieniążki zgarnie pod sutannę i rzeknie 'bóg zapłać I tak co rok ten sam prorok”Ludzie odchodzą i nowi na ich miejsca przychodzą,a obiecanki cacanki zostają tak jak nadzieja, matka głupich zwana..Czy nie lepiej wierzyć sobie i budować wartości bez tego ble ble wyszeptał mój wewnętrzny głos i życzył pomyślnych wiatrów w noworocznych rejsach .